Kto lubi płacić podatki ręką w górę! Lasu rąk nie widzę. Podatki to jednak przykry obowiązek, a polscy legalni bukmacherzy muszą dostosować się do bardzo restrykcyjnego systemu podatkowego.

Daniny na rzecz fiskusa od zakładów bukmacherskich należą do najwyższych w Europie i niestety niewiele wskazuje na to, że mogłoby się to zmienić. Atmosfera budowana przez lata wokół hazardu, czkawką odbija się również na firmach bukmacherskich.

Jednak dłuższa nazwa wprost opisuje podstawową zasadę, od której uzależniona jest wartość bonusu. Bonus od depozytu to taki bonus, którego wysokość zależy od wpłaty środków przez gracza na konto bukmachera. Z reguły dotyczy to pierwszej wpłaty (stąd tak często nazywany jest powitalnym), ale niektórzy bukmacherzy promują także kolejne wpłaty (ale nie więcej niż trzy pierwsze).

bukmacher bez podatku

Głównym podatkiem w Polsce, który muszą opłacać bukmacherzy, jest podatek obrotowy. Jego wysokość to aż 12 procent. Bukmacherzy nie są w stanie finansować go samodzielnie, więc w całości przekierowują daninę na swoich graczy. Od każdego kuponu zagranego u legalnego bukmachera pobierany jest podatek w wysokości 12 procent. To odróżnia legalnych bukmacherów od nielegalnych, bo firmy które nie mają w Polsce licencji na prowadzenie zakładów wzajemnych, nie pobierają nic. Oczywiście, gra bez opłacania podatku u nielegalnych bukmacherów od kwietnia 2017 roku jest w Polsce bardzo utrudniona, ale nie jest niemożliwa. Z góry jednak nie polecamy takiego rozwiązania. Gra u nielegalnych bukmacherów jest karalna. Gracze muszą liczyć się z przepadkiem wygranej i karą grzywny, która może być astronomiczna i wynieść nawet kilka milionów złotych.


Nie oznacza to jednak tego, że w Polsce kompletnie niemożliwa jest gra „bez podatku”. O co chodzi? Bukmacherzy oczywiście odprowadzają podatek do fiskusa, ale w ramach rekompensaty doliczają do wygranej 12 procent (lub więcej).

Do wszystkich kuponów? - zapyta ktoś. Nie jest tak dobrze. Taka promocja obciążałaby dość mocno finanse bukmacherów, więc stawiają oni trudne warunki. Po pierwsze takie promocje są bardzo mocno ograniczone w czasie. To może być np. godzina w ramach „Happy hours” lub określony dzień tygodnia, a nawet określone z góry rozgrywki sportowe, których dotyczy promocja (np. tylko piłkarskie ligi w Polsce).

I to nie kończy warunków. Gracze z reguły muszą obstawić zakłady akumulowane z co najmniej dwoma wydarzeniami, po określonym kursie łącznym (z reguły nie mniej niż 2,0). Bardzo często bukmacherzy życzą sobie, żeby zagrać za minimalną stawkę. I jeśli stawiają taki warunek, to raczej nie chodzi o 5 zł, a raczej nawet i 50 zł.

Wygrać taki kupon łatwo nie jest. Ryzyko też jest spore. Choć brak obowiązkowego obrotu na pewno sprawia, że dobrze przemyślany kupon „bez podatku” może przynieść całkiem ciekawy zysk.